Kultura Poznań.pl

Historia

opublikowano:

Przewodzi Partia

360 kamienic z nową elewacją, 6 tys. wymalowanych bram, milion wsadzonych kwiatów, a także 70 tysięcy widzów na wyremontowanym Stadionie im. 22 Lipca i Edward Gierek w roli "sprawiedliwego gospodarza". Centralne Dożynki w Poznaniu.

.
Występy artystyczne na Stadionie im. 22 Lipca w czasie Centralnych Dożynek, fot. Stanisław Wiktor / cyryl.poznan.pl

Rok 1974 był to dziwny rok. W Chinach odkryto Terakotową Armię, w Etiopii obalono cesarza Hajle Syllasje I, w Stanach Zjednoczonych wybuchła afera Watergate, reprezentacja Polski w piłce nożnej zajęła zaś trzecie miejsce na Mundialu w RFN. W rządzonej przez komunistów PRL ów wielki sukces usiłowano rzecz jasna za wszelką cenę zdyskontować politycznie, co z kolei doskonale wypisywało się w ton "propagandy sukcesu", przy pomocy której przekonywano Polaków o rozlicznych przewagach "socjalistycznej ojczyzny". Ów ostatni wesoły rok gierkowskiej "dekady sukcesu" był o tyle istotny, że partyjna centrala na każdym kroku nadawała mu znamiona ważnego jubileuszu wynikającego z trzydziestolecia PRL. Co ciekawe, w tej ważkiej wizerunkowej układance kluczowe miejsce przypadło Poznaniowi (i Wielkopolsce), który pod rządami I sekretarza KW PZPR Jerzego Zasady, wiernego żołnierza E. Gierka snobującego się na rzutkiego technokratę, z powodzeniem starał się odgrywać na arenie ogólnopolskiej rolę klasowego prymusa. Ową gorliwość, ale i dyspozycyjność szybko w Warszawie doceniono, dzięki czemu w stosunkowo krótkim czasie stolica Wielkopolski otrzymała finansowy zastrzyk, przekładający się w pierwszej połowie lat 70. na dawno nad Wartą nienotowany boom inwestycyjny. W dobie gierkowskiej modernizacji na kredyt stolica "Zielonego Zagłębia", jak nazywano niekiedy Wielkopolskę w prasie, zyskała wszak kluczowe "warszawskie" odcinki trasy E8, górny taras Rataj, Arenę, hotele Polonez i Poznań, by na tym tylko poprzestać. Prymus miał jednak swoje obowiązki, a jednym z nich była organizacja Centralnych Dożynek we wrześniu 1974 roku.

Poznańskie władze potraktowały dożynkowe zlecenie wyjątkowo prestiżowo, wychodząc z założenia, że to doskonała okazja do zaprezentowania "towarzyszom z Warszawy" poznańskiej zaradności i operatywności, która rychło mogła się przecież przełożyć na niezwykle w partyjnej hierarchii pożądane awanse i splendory. Z tej przyczyny miejscowe dożynki AD 1974 mogą śmiało pretendować do miana jednej z największych tego typu imprez w dziejach PRL. Organizatorzy postawili na nieoglądany dotąd rozmach i skalę, nadając wydarzeniu szereg cech przypominających raczej otwarcie wielkiej sportowej imprezy niźli wąsko pojętego "święta plonów". Tak czy inaczej, przygotowania rozpoczęto od zintensyfikowania prac Miejskiej Komisji Czystości i Porządku, co w ciągu zaledwie kilku miesięcy przełożyło się na setki odnowionych elewacji, dziesiątki tysięcy wymalowanych bram, balkonów i parkanów, milion zasadzonych kwiatów, a także setki wyburzonych szop, starych garaży i ruder. Wzmożono również zakres robót związanych z generalnym remontem głównej areny dożynek, czyli Stadionem 22 Lipca, przez które przewinęło się, jak chciała prasa, około 20 tys. robotników i pracujących w czynie społecznym mieszkańców Poznania. Dodajmy, że tuż przed samymi dożynkami "przedterminowo" uruchomiono przy ul. Suchej wytwórnię Pepsi-Coli, na terenie MTP zorganizowano "największe w historii" Targi "Jesień 74", natomiast w Kombinacie Ogrodniczym PGR w Naramowicach otwarto gigantyczną Wystawę Zwierząt Hodowlanych i Eksportowych.

Najważniejsze wydarzenia rozegrać się jednak miały 8 września 1974 roku na wildeckim stadionie, na którego trybunach zasiadło około 70 tysięcy specjalnie wyselekcjonowanych gości z całego kraju. Dla większości z nich wyjazd do Poznania był swoistą nagrodą i dowodem partyjnego uznania. Nad stadionową niecką dominował tego dnia wielki stumetrowy napis: "Przewodzi Partia" oraz orzeł biały o powierzchni, bagatela, 90 metrów kwadratowych. Potężnym dekoracjom towarzyszyło imponujące taneczne widowisko według scenariusza i w reżyserii Bożeny Niżańskiej, w którym uczestniczyło tysiące młodzieży z wielkopolskich szkół rolniczych oraz Ludowych Zespołów Sportowych. Impreza rozpoczęła się o godzinie 10 wraz ze "spontanicznym powstaniem z miejsc i oklaskami" na powitanie Edwarda Gierka, premiera Piotra Jaroszewicza oraz dziesiątek partyjnych aparatczyków rozmaitych szczebli. Orkiestra reprezentacyjna Wojska Polskiego - jak pisał "Głos Wielkopolski" - gra Hymn Narodowy i Gdy Naród do boju, na stadionowej murawie setki tancerzy "w efektownych ewolucjach ruchowych wykonuje sylwetkę białego orła", w tym samym czasie "na różnobarwnych przed chwilą trybunach wykwita czerwienią napis z postaci ludzkich: Serdecznie witamy".

Tak zaaranżowane, przypominające nieco północnokoreańską szkołę choreograficzną widowisko, trwało około dwóch godzin. Jego kluczowym i wyjątkowo nośnym propagandowo elementem było uformowanie korowodu dożynkowego na czele z dwójką starostów (członkini ZSL ze wsi Kamionna i dyrektor PGR Bieganowo), którzy w takt pieśni Plon trzydziestolecia przynieśliśmy duży - gospodarzu nasz wręczyli Edwardowi Gierkowi bochen chleba ze zbiorów 1974, zapewniając, że w przyszłości wielkopolscy rolnicy będą "pracować coraz wydatniej, by rosła produkcja rolna dla pożytku narodu i rozkwitu naszej socjalistycznej Ojczyzny, by ludziom w mieście i na wsi żyło się coraz dostatniej". Gospodarz Dożynek, jak tytułowała Gierka poznańska prasa - nie pozostał rzecz jasna dłużny i pospieszył zapewnić, że "nasza partia, nasze władze państwowe będą starały się ten wypracowany przez naród polski bochen chleba dzielić sprawiedliwie, tak by starczyło go wszystkim Polakom". Tuż po nim przemawiał premier PRL Piotr Jaroszewicz, w niebo pofrunęły tysiące białych gołębi, na płytę stadionu wrócili zaś młodzi tancerze, wreszcie w finale wystrzeliły bukiety sztucznych ogni.

Zaledwie tydzień później poznańskie gazety informowały czytelników o "przejściowych" kłopotach z zaopatrzeniem poznańskich sklepów w mleko i jego przetwory...

Piotr Grzelczak

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2019