Kultura Poznań.pl

Historia

opublikowano:

Pierwsze dni wojny

Wrzesień 1939 roku zapisał się w historii Polski jako "dni klęski i dni chwały". Od pierwszych godzin w ogniu walki znalazły się Poznań i Wielkopolska.

.
Most Cybiński wysadzony we wrześniu 1939 roku przez wycofujące sie z Poznania polskie wojska, w głębi zabudowania Ostrowa Tumskiego, fot. Z. Zielonacki/ ze zbiorów CYRYL-a

Poznań liczył w 1939 roku 274 tysiące mieszkańców i od granic Rzeszy dzieliło go tylko 75 km. Był najdalej na zachód wysuniętym dużym polskim miastem i garnizonem. Stacjonowały tu m.in.: 3. Pułk Lotniczy, 14. Pułk Artylerii Lekkiej, 57. i 58. Pułk Piechoty, 15. Pułk Ułanów, 7. Pułk Strzelców Konnych, 7. Pułk Artylerii Ciężkiej i inne.

Granaty w "Pudliszkach"

Od lata 1939 roku w Poznaniu i Wielkopolsce dochodziło do incydentów zbrojnych. Niemieckie samoloty prowadziły loty rozpoznawcze. W czerwcu wykryto niemiecki tajny skład broni w Domu Ewangelickim (obecnie budynek Akademii Muzycznej). Znaleziono broń krótką, pistolety maszynowe, karabiny, lornetki, kilka radiostacji i granaty w pudełkach z napisem "Pudliszki". W sierpniu policja rozbiła niemiecką grupę wywiadowczo-dywersyjną, która działała pod przykrywką klubu wioślarskiego "Neptun". Drogą wodną, z Gdańska i przez Kanał Bydgoski, "wioślarze" przerzucali do Poznania broń, amunicję i radiostacje.

Zgodnie z założeniami planu obronnego "Zachód" Poznań i Wielkopolska nie miały być bronione. Wywiad polski ocenił, że atak niemiecki będzie skierowany na Warszawę, co spowoduje oskrzydlenie Wielkopolski, w której miały pozostać duże jednostki wojskowe, ale - na wypadek niekorzystnej sytuacji - miały się wycofać w głąb kraju.

W piątek 1 września 1939 roku o świcie Niemcy zaatakowały Polskę. Alarm w jednostkach wojskowych ogłoszono o 5 rano. W mieście rozległy się komunikaty o toczących się walkach. O godz. 8.30 ogłoszono pierwszy alarm lotniczy - dostrzeżono niemiecki samolot rozpoznawczy.

Odpowiedź Cegielszczaków

Rok szkolny się nie rozpoczął. Dzieci i młodzież gromadziły się wokół szkół, czekając na informację, co dalej. Urzędy przygotowywały się do ewakuacji. Wielu ludzi chciało natychmiast opuścić Poznań, zatłoczony był dworzec i pociągi jadące na wschód. O godz. 9 przywieziono mapę znalezioną przy oficerze niemieckim, który zginął pod Międzychodem. Wynikało z niej, że Niemcy wiedzieli wszystko o polskich umocnieniach, stanowiskach obronnych, jednostkach wojskowych itp.

O godz. 11 pojawili się gazeciarze z dodatkami nadzwyczajnymi. Jednak jeszcze do południa nie wszyscy wiedzieli, że rozpoczęła się wojna. Pewność uzyskali, gdy nad miastem pojawiło się 30 niemieckich bombowców. Dziewięć atakowało dworzec główny, pozostałe - lotnisko na Ławicy. Pierwsze bomby spadły na zakłady Cegielskiego. Ogniem odpowiedziały działa obsadzone przez pracowników fabryki, dowodzone przez Tadeusza Bulskiego. Cegielszczacy zestrzelili jeden samolot. Bomby spadły na domy mieszkalne przy ulicach Kanałowej, Klonowicza, Chełmońskiego, Grunwaldzkiej i na teren zoo. Byli pierwsi zabici i ranni.

Druga część wyprawy bombowej, licząca około 20 samolotów, zaatakowała niezaalarmowane lotnisko na Ławicy. Bomby posypały się na hangary i budynki gospodarcze. Co najmniej 30 osób zginęło, a kilkadziesiąt było rannych.

Piwo dla Giedymina

Kolejny nalot odbył się o godz. 18. Miasto zaatakowało około 100 bombowców Dornier 17. Zginęło 250 osób, było bardzo dużo rannych, wielu z nich zmarło w kolejnych dniach. Zniszczone zostały budynki targowe i wojskowe, a także kamienice. 1 września nad miastem toczyły się walki powietrzne. Polscy lotnicy zestrzelili prawdopodobnie sześć niemieckich samolotów.

W kolejnych dniach miasto nie było bombardowane, ale duże jednostki Wojska Polskiego zaczęły wycofywać się na wschód, co wywołało rozgoryczenie wśród mieszkańców. Do miasta napływali uchodźcy z zachodniej Wielkopolski. Ujawniły się niemieckie grupy dywersyjne, które m.in. ostrzeliwały okna mieszkań oficerskich. Wyjeżdżali urzędnicy, palono akta.

Drugiego dnia wojny ppor. pilot Włodzimierz Giedymin zestrzelił nad Poznaniem dwa samoloty. Gdy wylądował na lotnisku w Kobylimpolu, dostał w nagrodę skrzynkę piwa od pracowników browaru, którzy obserwowali walkę.

Powrót Ratajskiego

Entuzjazm wśród poznaniaków wzbudziła informacja o przyłączeniu się Anglii i Francji do wojny. Kurier Poznański donosił o osądzeniu i skazaniu na śmierć sześciu niemieckich dywersantów. Oddział specjalny 1. Batalionu Pancernego otrzymał rozkaz wywiezienia pieniędzy z poznańskich banków.

4 września z miasta nadal ewakuowało się wojsko, zakłady pracy i administracja. Przy mostach na Warcie wystawiono posterunki saperskie. Żołnierze strzegący mostu Chwaliszewskiego rozstrzelali dwóch Niemców, którzy prowadzili obserwację polskiego posterunku. Poznań był pozbawiony władzy, ponieważ prezydent i jego następcy opuścili miasto. Następnego dnia z Poznania wyszły ostatnie polskie jednostki wojskowe. O 5 rano saperzy wysadzili sześć mostów na Warcie. Zniszczenie mostów spowodowało zerwanie kabli energetycznych. Część miasta nie miała prądu. Przejęcie władzy zaproponowano byłemu prezydentowi, Cyrylowi Ratajskiemu, mieszkającemu wtedy w Puszczykowie. Zgodził się, choć z oporami.

W kolejnych dniach służby wyznaczone przez prezydenta Ratajskiego przywróciły częściowo zasilanie i naprawiły zniszczony wodociąg. Zorganizowano prowizoryczne przeprawy przez Wartę. Odbywały się masowe pogrzeby ofiar nalotów z 1 września. Niemcy zajęli Buk, Opalenicę i Grodzisk, wieczorem pojawili się na rogatkach Poznania.

"Wzorcowy nazista"

10 września o godz. 10 wjechał do miasta 14-osobowy oddział motocyklistów 148. Pułku Grenzschutzu. Powitali go owacyjnie poznańscy Niemcy. W południe w mieście pojawił się oddziałek 1. Pułku Grenzschutzu, wzmocniony samochodem pancernym. Zachował się film z wjazdu kolumny na rynek, można go znaleźć w serwisie YouTube. Niemieccy "zdobywcy" Poznania zostali na noc zakwaterowani w odwachu. Na wieży ratusza zawisła flaga ze swastyką. W następnych dniach do miasta wjechały kolejne jednostki niemieckie, w tym oddział Einsatzgruppe z SS, który zajął Komendę Policji przy ul. Ratajczaka. Do miasta przyjechał ze sztabem gen. por. Max von Schenckendorff, który zajął kwaterę w hotelu Bazar. Na Starym Rynku odbył się przemarsz wkraczających oddziałów. Niemcy zaczęli zajmować budynki wojskowe i forty, a także przejmować zwierzchność nad administracją miejską.

Wreszcie 13 września do Poznania przyjechał Artur Greiser, wkrótce mianowany gauleiterem Warthegau. Prezydent Ratajski złożył swój urząd, który i tak pełnił tylko formalnie. Tego dnia na ulicach Poznania pojawił się pierwszy afisz podpisany przez "wzorcowego nazistę" i gnębiciela Polaków - Arthura Greisera. Okupacja niemiecka trwała w Poznaniu do 1945 roku. Był to czas, w którym Polacy zostali uznani za "podludzi" i stali się celem planowej eksterminacji. Udręka poznaniaków zakończyła się dopiero w styczniu 1945 r.

Szymon Mazur

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2018