Kultura Poznań.pl

Historia

opublikowano:

Historia pechowego basenu

Mija 40 lat od powstania otwartej pływalni na ratajskim brzegu Warty. Nie da się ukryć, że ten ciekawy obiekt, wybudowany z rozmachem i fantazją, miał prawdziwego pecha. Został zamknięty już kilka dni po otwarciu, a potem było tylko gorzej...

.
Odkryty basen kąpielowy na os. Piastowskim w dniu oddania obiektu do użytku, 17.07.1979, fot. Stanisław Wiktor/cyryl.poznan.pl

Odkryty basen kąpielowy Ośrodka Rekreacyjno-Sportowego Rataje otwarto z wielką pompą 17 lipca 1979 roku. Pływalnia miała być prezentem dla mieszkańców Poznania z okazji 22 lipca - jednego z ważniejszych świąt państwowych w okresie PRL-u.

W Wirtualnym Muzeum Historii Poznania CYRYL (cyryl.poznan.pl) zachowały się fotografie Stanisława Wiktora z uroczystości otwarcia. Było przecięcie wstęgi, goździki dla architektów i budowniczych, pojawili się partyjni oficjele i tzw. działacze sportowi. Były gratulacje, uściski, całusy z dubeltówki i poklepywanie po plecach. Ciekawe, jakie miny mieli uczestnicy tej gali trzy dni później, gdy obiekt zamknięto...

Projekt obiektu był ciekawy i ambitny. Basen miał nieregularny kształt i duże rozmiary. Składał się z części głębokiej, dla umiejących pływać, położonej najbliżej brzegu Warty. Na krawędzi basenu zbudowano słupki startowe, bo dopuszczano możliwość rozgrywania tam zawodów pływackich. Część głęboka była częściowo oddzielona od płytszej betonowymi "półwyspami". Po stronie południowej dno basenu podnosiło się, aż stawał się on płytkim brodzikiem, przeznaczonym dla nieumiejących pływać.

W części głębokiej z wody wystawało kilka betonowych "wysp" z drabinkami. W założeniach mieli na nich dyżurować ratownicy wodni, ale w praktyce służyły przede wszystkim do skoków na główkę. Oczywiście pod warunkiem że w basenie znajdowała się woda, a to było prawdziwą rzadkością.

Pływalnia na Ratajach miała bowiem... pecha. Zbudowana z kiepskich materiałów lub wykonana wadliwie, została zamknięta już kilka dni po oficjalnym otwarciu. Miejska legenda mówi, że z basenu wyciekała woda, ale prawdziwsza jest wersja o zanieczyszczeniach, które dostawały się do wody, przenikając do basenu z wód podskórnych. Z tego względu basen zamknięto, a potem otwierano tylko kilka razy, po wykonaniu poprawek budowlanych. Zwykle basen był czynny kilka, kilkanaście dni, do czasu stwierdzenia kolejnych usterek i zanieczyszczenia wody.

Jednak zaskakująco wielu poznaniaków wspomina, że kąpało się i opalało na basenie nad Wartą, co wynikało z jego dobrego położenia. Tysiące mieszkańców pobliskich osiedli mogło w kilka minut dojść na basen pieszo, gdy tylko pojawiała się wiadomość, że basen jest znowu otwarty.

Oprócz pływania i chlapania się wodą na spragnionych ochłody gości czekały inne atrakcje. Można było np. zagrać w kręgle (obecnie w budynku Ośrodka Przywodnego Rataje mieści się profesjonalny tor do bowlingu - odmiany kręglarstwa). Na terenie pływalni znajdowała się też kawiarenka sprzedająca słodycze i zimne napoje, młodzież oblegała automaty do gier -tzw. flippery, zbudowano boiska do gry w badmintona i siatkówkę, a kilka lat później na terenie ośrodka powstały korty tenisowe. Pływalnię otaczał wysoki metalowy płot, który zachował się do dzisiaj. Wielu mieszkańców Rataj przeskakiwało przez niego, by nie płacić za bilet.

Kilkakrotnie podejmowano próby "reanimacji" pływalni nad Wartą. Wykonywano remonty, ale okazywało się, że basen nadal jest nieszczelny, do wody przenikają bakterie coli i inne zanieczyszczenia, w związku z czym Sanepid zakazywał kąpieli. W 2000 roku, po kosztownym remoncie, pływalnię otwarto ponownie, ale znowu na krótko, gdyż powtórzyły się problemy ze stanem sanitarnym.

W kolejnych latach pusty basen popadał w ruinę. Jednak zawsze budził zainteresowanie i emocje. Przez lata ściany niecki basenu pokrywali malowidłami grafficiarze, a na dnie zaczęła rosnąć trawa i krzaki. Dziennikarze jednego z tabloidów chętnie pisali artykuły o marnującej się "letniej atrakcji". W basenie realizowali sesje fotograficzne ilustrujące ich materiały. Pewnego dnia "pływali" pontonem w pustym basenie, innym razem "kosili" kosiarką trawę rosnącą na dnie.

Przez lata pojawiały się różne pomysły na rozwiązanie problemu, ale wszystkie zakładające przywrócenie obiektowi funkcji kąpielowej odrzucano, ze względu na zbyt wysokie koszty. Poznańskie Ośrodki Sportu i Rekreacji, które sprawowały pieczę nad basenem, nie ukrywały, że to dla nich duży problem, i poszukiwały niekonwencjonalnych rozwiązań. W 2007 roku POSiR rozważał możliwość ustawienia w niecce starego basenu... metalowego brodzika z wodą. Brodzik miał mieć powierzchnię 150 m kw. i głębokość od 30 do 50 cm, a koszt jego budowy oceniano na 3 mln zł. Ostatecznie z tego pomysłu zrezygnowano.

Radni proponowali też wybudowanie na terenie starego basenu zupełnie nowej pływalni, ale tym razem krytej, która mogłaby służyć mieszkańcom przez cały rok, a nie tylko przez dwa wakacyjne miesiące. Od tego pomysłu także odstąpiono, m.in. dlatego, że niedaleko, na os. Piastowskim, jest już kryta pływalnia (w tym roku wybudowana na nowo, we wrześniu ma być ponownie otwarta).

Ostatecznie sięgnięto po rozwiązanie znane z USA i innych krajów zachodnich. Tam w starych, opuszczonych basenach, których nie opłaca się już remontować i napełniać wodą, buduje się skateparki do jazdy na deskorolkach, rolkach i rowerach BMX. Zwykle niecka basenu jest zalewana betonem, który formuje się tak, by jazda na desce była płynna i bezpieczna. Tego typu obiekty nazywane są "pool skate park".

W Poznaniu sięgnięto po nieco inne rozwiązanie, choć "ideowo" zbliżone do zachodnich. Nieckę basenu zaspano piaskiem i wyrównano, a dopiero potem, na prostej nawierzchni zbudowano rampy i funboxy, czyli obiekty do jazdy i trików na deskorolce. Skatepark "Wyspa" zainaugurowano w wakacje 2009 roku, czyli w 30. rocznicę otwarcia najbardziej pechowej pływalni w Polsce. Ośrodek Przywodny Rataje, który administruje skateparkiem, planuje na ten rok modernizację obiektów najazdowych i akrobacyjnych, by skateboardziści i inni riderzy mogli jeździć szybciej i skakać wyżej. Rampy będą na życzenie użytkowników wykonane z drewna, a nie z betonu.

Szymon Mazur

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2019