Kultura Poznań.pl

Historia

opublikowano:

Glamour girl

Pracowała dla "Vogue'a", "Glamour", "Time'a", "Life'a" i "New York Timesa". Pozowali jej Eisenhower, Kennedy, Chruszczow, Gomułka, Tito i Ho Chi Minh. Ze stolicą Wielkopolski połączył ją Poznański Czerwiec 1956. 60 lat temu odeszła Lisa Larsen.

Lisa Larsen, fot. International Center of Photography / www.icp.org
Lisa Larsen, fot. International Center of Photography / www.icp.org

"By zobaczyć Życie, zobacz świat". Tak brzmiała dewiza amerykańskiego tygodnika "Life", jednego z najważniejszych czasopism wszech czasów, na którego łamach w erze przed telewizyjnej nadawano ton kulturze masowej, propagując mniej lub bardziej otwarcie ideę american dream. Tajemnica sukcesu mierzonego w milionowych nakładach była w istocie prosta: dobrej jakości, unikatowe zdjęcia. To one miały opowiadać historię, nie zaś, jak u konkurencji, stanowić jedynie ilustrację do tekstu. Dość tylko powiedzieć, że w czasie II wojny światowej dla "Life'a" pracowało ponad 40 korespondentów wojennych, których podstawowym narzędziem pracy był aparat fotograficzny. Absolutny szczyt popularności kolorowego magazynu przypadł jednak na lata 50., gdy m.in. regularnie publikował on nowele Ernesta Hemingwaya, uzyskał prawa do wspomnień prezydenta Harry'ego Trumana czy też drukował unikatowe fotoreportaże Lisy Larsen, jednej z pierwszych kobiet odnoszących sukcesy w branży zdominowanej przez mężczyzn.

Droga, która zawiodła piękną, zawsze uśmiechniętą dziewczynę o europejskim akcencie na fotoreporterski Olimp, była jednak wyjątkowo kręta. Lisa Larsen przyszła bowiem na świat w roku 1925 (dokumenty paszportowe polskiej bezpieki wskazują na datę o trzy lata wcześniejszą) w Berlinie w zasymilowanej na niemieckim gruncie żydowskiej rodzinie noszącej nazwisko Rothschild. Szczęśliwe dzieciństwo Lisy przy Lindenstrasse, znaczone pierwszymi fotograficznymi pracami, dobiegło końca wraz z triumfem niemieckiego nazizmu oraz rychłą śmiercią ojca. Pogrążające się w brunatnym szaleństwie Niemcy opuściła szczęśliwie wraz z matką i młodszą siostrą dopiero w 1938 roku, by udać się na emigrację w USA. W nowej ojczyźnie rodzina uciekinierek z Berlina zmieniła nazwisko na skandynawsko brzmiące: "Larsen", by z czasem osiągnąć spokój i stabilizację.

Dorastająca Lisa u progu dorosłości postawiła na fotografię, która szybko przyniosła jej nie tylko chleb, ale i wielką popularność. Zaczynała od fotografii modowej i lifestyle'owej, przez co w branży nieco przewrotnie była nazywana "glamour girl". I choć pozowali dla niej Anita Ekberg, Bing Crosby i Marlon Brando, a o jej zdjęcia zabiegały największe amerykańskie magazyny mody, wraz z początkiem lat 50. i podpisaniem profesjonalnego kontraktu z "Life'em" zdecydowała się na wyraźny zawodowy zwrot w stronę świata polityki.

Jej znakiem rozpoznawczym stały się niebawem zagraniczne podróże i fotoreportaże nadsyłane do redakcji z najdalszych zakątków świata. Sława, która prędko zaczęła ją wyprzedzać, pozwoliła jej w krótkim czasie na wyprawy do Iranu, Gwatemali, Indonezji, Hongkongu, Japonii, Wietnamu, Kambodży, Laosu i Chin. Wreszcie rok 1956 i wiatr fundamentalnych politycznych przemian otworzył przed nią długo oczekiwaną szansę na wyjazd za żelazną kurtynę, z czego skwapliwie postanowiła skorzystać. Jej zasadniczym celem, obok Związku Radzieckiego, była wówczas zrzucająca stalinowskie pęta i ciesząca się sporym zainteresowaniem zachodniego świata Polska, w której Lisa Larsen zakochała się niemal bezwarunkowo.

Kluczowym punktem na mapie jej polskich wojaży było "miasto buntu", czyli Poznań, który z pełnym rozmysłem postanowiła odwiedzić w pierwszą rocznicę Czerwca 1956. Zrobiła tutaj ok. 20 unikatowych, kolorowych zdjęć dokumentujących fakt oddolnego upamiętnienia czerwcowej rewolty i jej ofiar przez mieszkańców stolicy Wielkopolski. Ostatecznie na łamach "Life'a" ukazała się wówczas zaledwie jedna "czerwcowa" fotografia, przedstawiająca harcerzy modlących się u stóp grobu Romka Strzałkowskiego ("Life", 15 VII 1957 r.). Reszta filmowej rolki trafiła do redakcyjnego archiwum liczącego miliony zdjęć, gdzie spoczywała przez kilkadziesiąt kolejnych lat. Dzięki szeroko zakrojonemu projektowi digitalizacji fotograficznych zasobów magazynu "Life" zdjęcia Lisy Larsen, opisane jako "Poznan riot anniversary", trafiły w ostatnim czasie do sieci.

Oprócz fotografii wykonanych na poznańskich cmentarzach znajdziemy wśród nich również te ukazujące przebieg tradycyjnej procesji, która odbyła się w oktawę Bożego Ciała 28 czerwca 1957 roku. Wiodła ona z kościoła Jezuitów przy Szewskiej na wzgórze św. Wojciecha i zgromadziła co najmniej 50 tys. poznaniaków, traktujących samą uroczystość w kategoriach tak religijnych, jak i czysto rocznicowych. Nieznane dotąd szerszej publiczności fotografie ilustrujące charakter obchodów pierwszej rocznicy Poznańskiego Czerwca 1956 mają fundamentalne znaczenie dla zrozumienia fenomenu walki o jego pamięć, toczonej w PRL na linii władza - społeczeństwo.

Lisa Larsen w ciągu kolejnych trzech lat wracała nad Wisłę jeszcze co najmniej kilkakrotnie. Co znamienne, to właśnie "polskie" zdjęcia przyniosły jej w 1958 roku, jako pierwszej kobiecie w historii, niezwykle prestiżową nagrodę "Magazine Photographer of the Year". Niestety nie zdążyła się nią nacieszyć. Przegrawszy nierówną batalię z nowotworem, odeszła 8 marca 1959 roku.

Piotr Grzelczak

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2019