Kultura Poznań.pl

Historia

opublikowano:

Dwunastu gigantów

Centrum Kultury Zamek kontynuuje inspirowany setną rocznicą odzyskania niepodległości cykl "Pochwała wolności". Tym razem opowiada o walce - nie z karabinem, ale o lepsze społeczeństwo.

.
Wystawę można oglądać od 23.10 w Sali Wystaw CK Zamek

Wystawa "Wolność to dopiero początek" prezentuje sylwetki dwunastu osób, dla których mityczny 1918 rok był dopiero początkiem walki o Polskę. Już nie walki zbrojnej z karabinem na ramieniu, ale równie ważnej - walki o funkcjonowanie kraju jako wspólnoty.

Eugeniusz Kwiatkowski opisał w 1968 roku dla "Tygodnika Powszechnego" jak wyglądała Polska w 1918 roku. Według jego słów chociaż odzyskaliśmy niepodległość, to gospodarczo i technicznie byliśmy doszczętnie wyczerpani i zrujnowani. "Powstające żywiołowo i samorzutnie państwo polskie, pozbawione prawa do odszkodowań wojennych, musi rozpoczynać swoją pracę od podstaw, często od punktu zerowego albo jeszcze gorzej - od usuwania archaicznych i kontrowersyjnych pozostałości po trzech państwach zaborczych" - pisał.

Przy pomocy przeżywającej wówczas swój rozkwit prasy twórcy wystawy w CK Zamek chcą nam pokazać, z jakimi problemami rodzący się kraj borykał się w dwudziestoleciu międzywojennym. W klimat początków XX wieku mają nas przenieść przedruki z gazet, fotografie z epoki. Mamy się poczuć jak zwykli Polacy, których oprócz wielkiej polityki reprezentowanej przez Piłsudskiego, Dmowskiego czy Moraczewskiego interesowało to, czy będą mogli żyć lepiej. I właśnie o tych, którzy o to lepiej postanowili zadbać opowiada wystawa w Zamku. Sportretują tych, którzy wykonywali pracę od podstaw; dzięki którym państwo polskie mogło zaistnieć jako wspólnota naprawdę, a nie tylko teoretycznie.

Wykształceni za granicą - jak Janusz Korczak czy Szymon Starkiewicz pobierający nauki w Paryżu - wrócili do Polski, by wesprzeć odbudowę kraju. Byli społecznikami, chcieli zmieniać funkcjonowanie szkół, fabryk i szpitali. Pochylali się nad najsłabszymi członkami społeczności. Nie odtrącali chorych psychicznie (Oskar Bielawski organizujący szpital psychiatryczny) i dzieci (wspomniany już Korczak i jego dom sierot oraz rewolucjonizująca wychowanie dzieci Helena Radlińska). Niekiedy nieco utopijnie, niczym ks. Antoni Ludwiczak który marzył o oczytanym społeczeństwie, w czym miała pomóc sieć bibliotek wiejskich. Utopijnie, gdyż spora część kraju była pogrążona w analfabetyzmie i na biblioteki było po prostu za wcześnie.

Doktor Urszula Glensk w tekście "Buntownicy 1918" nazywa ich za Bernardem z Chartres gigantami, którzy wpłynęli na swoją epokę. Tworzyli podwaliny kraju, do którego także inni chcieliby wrócić, a przynajmniej z niego nie wyjeżdżać. Kraju, w którym chce się żyć.

Adam Jastrzębowski

  • Pochwała wolności: wystawa "Wolność to dopiero początek"
  • Sala Wystaw CK Zamek
  • 23.10-25.11
  • wstęp wolny

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2018