Kultura Poznań.pl

Kultura

opublikowano:

Gadanie jest najmniej skuteczne

- Wkurzały mnie książki skierowane do rodziców, które dorosłym ludziom tłumaczą, na czym polega miesiączka albo zapłodnienie. Często też zapomina się o tym, że sytuacje z filmów, w których dziecko sadza się na kanapie i tłumaczy, czym jest seks, są sztuczne. Warto byłoby traktować kwestie związane z seksem jako element codziennego życia - powiedziała psycholożka i pisarka Agnieszka Stein na spotkaniu wokół jej książki Nowe wychowanie seksualne.

.
fot. Jacek Mójta / CK ZAMEK

Temat dziecięcej seksualności oraz kwestia edukacji seksualnej są zagadnieniami coraz śmielej podejmowanymi społecznie i politycznie, lecz mimo to nadal przysparzają kłopotów rodzicom lub wychowawcom. Pytania "jak"  i "kiedy" rozmawiać z dzieckiem o seksie to tylko kropla w morzu pytań i dylematów z jakimi mierzą się opiekunowie. Psycholożka Agnieszka Stein, zatrwożona brakiem sensownych pozycji czytelniczych w tym zakresie wychowania, napisała książkę dla rodziców Nowe wychowanie seksualne.

Na wstępie wskazano trudność w omawianiu kwestii dziecięcej seksualności i edukacji pod tym kątem, powodowaną przez ograniczenia leksykalne, które mogą doprowadzać do nieporozumień. Stein wyznała: "Najbardziej pasuje słowo »relacja« , ale stwierdzenie »nowa relacja seksualna« odpadło, bo ludzie nie zrozumieliby o czym jest ta książka. »Edukacja« też odpadała, żeby nie sugerowało to, że książka dotyczy zdobywania wiedzy, albo że jest zinstytucjonalizowana. »Wychowanie« jest zatem kompromisem - tłumaczyła.

Podobny dylemat z przystawalnością języka do podejmowanych tematów pojawił się podczas spotkania parokrotnie. Szukając odpowiedzi na pytania, w jaki sposób oraz jakimi słowami rozmawiać z dziećmi o seksie, Stein wspomniała, że często fachowe nazewnictwo utrudnia porozumienie i stwarza dyskomfort, bo jest - jak mówiła - "nieoswojone" przez samych dorosłych.   Dodała też, że w książce poświęca fragment pomysłowi trenowania mówienia o seksie. - Jeśli ktoś ma blokadę warto porozmawiać najpierw z innym dorosłym. To może też w ogóle lepiej wpłynąć na nasze relacje z innymi.

Ręka, która porusza kołyskę

Autorka podkreśliła, że mimo częstego problemu z doborem wygodnych słów, sprawa ta szybko się zmienia, bo spore dziś zainteresowanie sprawami seksu pomaga weryfikować nazewnictwo. Jak mówiła: - Mam poczucie, że teraz dużo się dzieje wokół tego tematu. Jest duży i łatwy dostęp do informacji. Sprzyjająca atmosfera, żeby się wymieniać różnymi ideami. Ludzie czytają o swoich pomysłach w internecie, komentują to. Z drugiej jednak strony sądzę, że zmiany, jakie zachodzą, to bardzo długi proces. Istotne jest dla mnie, że kwestia porozumienia z drugim człowiekiem to nie jest kwestia , tylko umiejętności, których nie zdobywa się przez rozmowę, a doświadczenie albo obserwację. Gadanie jest najmniej skuteczne. To jak z jazdą na rowerze.

Aurę powagi oraz zadęcia wobec kwestii związanych z seksem szybko połączono z nastrojami społecznymi i politycznymi w kraju. Prowadząca, Natalia Szenrok-Brożyńska, podzieliła się własną opinią: - Mimo warunków dyktujących pewne normy zachowań, trzeba pamiętać, że jako rodzice mamy bezpośredni wpływ na to jak uczyć własne dzieci. Stein skomentowała tę wypowiedź słowami Williama Rossa Wallace'a: "Ręka, która porusza kołyskę, rządzi światem".

Z sali padło pytanie o poruszanie tematu, jakim jest ochrona dziecka przed molestowaniem seksualnym. - Jest w mojej książce rozdział o bezpieczeństwie. Tam można dowiedzieć się, jak wspierać naturalne mechanizmy dziecka, które je chronią przed różnymi zagrożeniami, jak mu tych mechanizmów nie niszczyć, rozpoznawać sygnały, które mogą oznaczać, że coś się dzieje, jak szukać pomocy, co możemy robić gdy mamy poczucie, że dzieci lub nastolatkowie są postawieni w sytuacjach, które mogą się ocierać o przemoc. Intencją autorki było poświęcenie bezpieczeństwu wyłącznie jednego rozdziału, bo jej książka nie jest adresowana do specjalistów. Dodała po chwili: - Ze strachem jest tak, że działa w ten sposób, że fiksujemy się na kwestii zagrożenia. Często skupiamy się głównie ma myśleniu "co by było gdyby", a ja myślę sobie, że bardziej bym chciała skupić uwagę czytelników na tym, co mogą robić dzień po dniu, żeby dziecko wspierać, budować jego różne zasoby, które mogą służyć do radzenia sobie. Kiedy uświadomimy sobie, że nie mamy nad bezpieczeństwem całkowitej kontroli, to pomaga nam to zobaczyć, że kiedy takie rzeczy się dzieją, warto skupić się na wsparciu, zamiast rozpamiętywaniu milion razy w głowie "co można było jeszcze zrobić żeby temu zapobiec".

Najpierw relacja

W sprawie edukacji seksualnej padły słowa autorki o tym, że dzieci oraz młodzież z chęcią uczą się o seksie, a także ze swobodą pytają lub komentuje kwestie z tego obrębu, jeśli czują, że mają prawo do swobodnego zachowania. - My jesteśmy pokoleniem, które było straszone przed seksem i psychoterapeuci wiedzą, jak to się skończyło. Właśnie ukazała się wielka analiza badań na temat, jak edukacja seksualna oparta na straszeniu nie pomaga i młodzież się nie boi, albo boi się i robi po swojemu i tak, więc to nie jest skuteczna metoda.

Psycholożka nie ograniczyła się jednak wyłącznie do chłodnego, pesymistycznego komentarza na temat przeszłości. Wyrażając własną opinię na temat podejścia do dziecięcej seksualności, powiedziała: - Myślę sobie, ze wsparcie dziecka w rozwoju jego seksualności to nie tylko sprawy związane z bezpieczeństwem, ale też dbanie o to, żeby weszło w dorosłe życie z satysfakcją i umiejętnością budowania relacji z sobą i innymi. Autorka wyjaśniła też, dlaczego rozdział o bezpieczeństwa umieściła na końcu książki: - Często rodzice myśląc o bezpieczeństwie dzieci uważają, że to jest kwestia przekazania pewnych informacji, a to polega na wspieraniu dziecka w uczeniu się o własnych, naturalnych mechanizmach obronnych, które wszyscy mamy. Aby o tym powiedzieć potrzebowałam całej książki, która do tego najpierw przygotowuje.

Szkoła kontra rodzic?

Druga prowadząca - Marta Kowerko-Urbańczyk pochyliła się nad chętnie dziś podejmowaną społecznie kwestią ograniczeń, jakie wywiera na uczniach edukacja szkolna. Posiłkując się przykładem z książki, wspomniała przykłady malowania paznokci i przekłuwania uszu przez dzieci. Wedle powszechnej opinii szkoła zabrania pierwszego z wymienionych zachowania, ale nie ma problemu z drugim (co zostało też potwierdzone przez samą publiczność na prośbę samej pisarki). Stein podkreśliła: - Problem polega na tym, że szkoła nie wymyśla żadnych rzeczy sama, ale odzwierciedla tylko to, co już jest w społeczeństwie. Ma oczywiście pewien procent bezwładności, lecz nie można powiedzieć, że szkoła wszystko co wypracowane w domu odwraca. Rodzic ma prawo tupnąć nogą i powiedzieć, że posiada władzę rodzicielską i godzi się na pewne kwestie potępiane przez szkołę rejonową, która jest obowiązkowa.

Stein dała się poznać jako osoba o umyśle imponująco otwartym na pomysły. Jej niechęć do stronniczych odpowiedzi odbieram jako akceptację skomplikowania kwestii, których nie warto podsumowywać pojedynczymi zdaniami. Publiczność, która często prosiła o precyzyjne recepty nie otrzymywała jednoznacznych formułek, które wartościowałyby jakiś światopogląd lub sposób życia. Przykładowo, zapytana o to, czy jej książka nadaje się dla czytelnika trzynastoletniego, odpowiedziała ze swobodą: - Tak, jeśli dziecko wyraża taką potrzebę. Dodała też, że każdy rodzic najlepiej zna swoje dziecko, więc po lekturze tej książki, będzie umiał samodzielnie ocenić, czy taki rodzaj lektury jest dla niego odpowiedni.

Wygląda na to, że najważniejszym przesłaniem spotkania jest zachęcenie do szukania z dzieckiem wspólnego miejsca porozumienia w sferze kwestii seksualnych, ale nie mniej istotne okazuje się przekonanie, że dobra komunikacja możliwa jest wówczas, gdy dajemy prawo do rozmowy i zadawania pytań zarówno dzieciom, jak i sobie.

Julia Niedziejko

  • spotkanie z Agnieszką Stein, autorką książki Nowe wychowanie seksualne, z cyklu Zamek z Książek. Rodzi Się Rodzic
  • Scena Nowa, CK Zamek
  • 4.02

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2019