Kultura Poznań.pl

Film

opublikowano:

PROSTO Z EKRANU. W ciemnej dolinie

Jan Komasa po ośmioletniej przerwie od dobrego kina wraca na właściwe tory. I wcale nie dlatego, że jego najnowszy film stał się polskim kandydatem do Oscara. Wtedy - Sala samobójców, dziś - Boże Ciało wnikliwie i bez retuszu przyglądają się polskiemu społeczeństwu w jego najmniej przyjemnych odsłonach.

.
fot. materiały dystrybutora

20-letni Daniel marzy o tym, żeby zostać księdzem, ale z wyrokiem w papierach i przeszłością w poprawczaku nie przyjmie go żadne seminarium. Kiedy wychodzi na warunkowym, by jechać na drugi koniec kraju do pracy w stolarni, przytrafia mu się okazja, której trudno się oprzeć - możliwość zastąpienia proboszcza lokalnej parafii. Od tej pory jego życie nabiera niedostępnego mu dotąd sensu. Jego żywiołowe kazania, tak inne od znanych dotąd morałów bez pokrycia, porywają społeczność skłóconą i podzieloną wypadkiem sprzed kilku miesięcy, w którym życie straciło siedem osób. To zdarzenie stało się punktem zapalnym konfliktu, w którym ludzie, na co dzień deklarujący i praktykujący wiarę, dali się zaślepić najgorszym instynktom.

Inspirowany prawdziwymi wydarzeniami obraz Komasy zyskał już szerokie uznanie krytyków i publiczności na prestiżowych festiwalach m.in. w Wenecji (gdzie otrzymał aż dwie nagrody: Europa Cinemas Label i Inclusive Award Edipo Re) i Toronto. Z kolei podczas 44. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni, jego twórcy zdobyli aż dziesięć nagród, w tym: za najlepszy scenariusz, reżyserię i najlepszą drugoplanową rolę kobiecą. Prócz tego, że jest polskim kandydatem do Oscara w kategorii film międzynarodowy, w Hollywood są już plany jego adaptacji na serial. To niewątpliwe pasmo sukcesów jest odzwierciedleniem wysokiego poziomu sztuki filmowej, jaką Boże Ciało sobą reprezentuje. Nie ma tu  bowiem ani jednej zbędnej sceny, ani jednego zbędnego dialogu. To ten rodzaj kina jaki cenię najbardziej - przemyślane i konsekwentne, nie idące na skróty, pozbawione chaosu i zbędnych fajerwerków mających tuszować ewentualne niedoskonałości warsztatu - patrz. nieszczęsne Miasto 44. Tym razem Komasa wyciąga wnioski i wraca do swoich początków, serwując widzom wymagający, lecz przy tym hipnotyzujący przekaz. Niezwykłą historię Daniela opowiada z użyciem odpowiednich symboli i metafor ("Pinczer"-Judasz), nareszcie ufając inteligencji i wrażliwości widza, który dzięki temu przez blisko dwie godziny ma szansę odbyć ćwiczenia z uważności. I wrażliwości, bo to zdecydowanie kino dla prawdziwych wrażliwców.

W tym zadaniu znakomicie pomagają Komasie zdjęcia Piotra Sobocińskiego Juniora ("Wołyń", "Bogowie"). Mrocznym i jak gdyby przykurzonym klimatem podkreślają szarzyznę pogrążonej w bólu po stracie bliskich beskidzkiej wsi, która nie potrafi otrząsnąć się z tragedii. Idźmy dalej - Evgueni i Sacha Galperine, autorzy muzyki do takich filmów jak "Niemiłość" Andrieja Zwiagincewa, "Przeszłość" Asghara Farhadiego czy ostatnio "Dzięki Bogu" Françoisa Ozona dźwiękami odmalowują dyskretne tło dla tej dusznej społeczności, zaś montaż Przemysława Chruścielewskiego ("Ostatnia Rodzina", "Serce miłośći") tylko dopełnia to wrażenie, sprawiając przy tym, że widz odnosi wrażenie namacalności tego co dzieje się na ekranie. Kiedy patrzymy zza pleców Daniela na wypełniony wiernymi kościół, obserwujemy jak pada na podłogę podczas bójki czy ucieka przed swoim najgorszym przeznaczeniem w  najmocniejszej scenie filmu, to widzimy, upadamy i biegniemy razem z nim. I o to właśnie w dobrym kinie chodzi.

Nie byłoby jednak tej historii bez wybitnego składu aktorskiego. Począwszy od Aleksandry Koniecznej (Kościelna), Elizy Rycembel (Eliza), Tomasza Ziętka ("Pinczer") i Łukasza Simlata (ksiądz Tomasz), a skończywszy na rewelacyjnym Bartoszu Bieleni (Daniel), który z miejsca hipnotyzuje i przykuwa uwagę. Jego interpretacja jednocześnie siły i wrażliwości chłopaka, który wie czego chce, ale po drodze trochę pogubił się w życiu, chwyta za gardło i przekonuje. Brutalne sceny z zakładu poprawczego w którym obowiązuje prawo pięści kontra skupione, uduchowione momenty jego płynącej z serca posługi kapłańskiej zapadają w pamięć na długo. Podobnie jak wypowiedziane przez niego słowa: "Nieważne skąd jesteś, ważne dokąd zmierzasz", o których przecież w całości jest ten film.

Anna Solak

  • "Boże Ciało"
  • reż. Jan Komasa

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2019