Kultura Poznań.pl

Film

opublikowano:

PROSTO Z EKRANU. Tabu

"Zabawa zabawa" zrobiła na mnie ogromne wrażenie, choć alkoholizm oglądany na ekranie jest tu przedstawiony jakby w wersji de luxe, bez powielania kalek, jakie do tej pory znaliśmy z obrazów przyglądających się temu tematowi. W tym zresztą upatruję największą zaletę filmu - w nakreśleniu cienkiej granicy między dobrą zabawą a uzależnieniem.

.
fot. materiały dystrybutora

Ordynator szpitala dziecięcego Teresa (Dorota Kolak) pije, bo czuje się samotna. Prokurator Dorota (Agata Kulesza) - żeby jak sama mówi "nie zwariować", w dodatku nie układa jej się w małżeństwie. Studentka i pracownica międzynarodowej korporacji Magda - bo czuje presję doskonałości, a doskonała wcale nie jest. Będą pić, a potem każda z nich namaluje perfekcyjną kreskę na oku, wygładzi spódnicę i jak gdyby nigdy nic wróci do codziennej rutyny. Do czasu. Kiedy jedna przystąpi do poważnej operacji pod wpływem alkoholu, druga wjedzie po pijaku w przejście podziemne, a trzecia straci kontrolę na jednej z modnych imprez pod gołym niebem, nic już nie będzie takie jak przedtem.

Kinga Dębska już swoim wcześniejszym filmem - znakomicie odebranym przez publiczność Moje córki krowy udowodniła, że nie potrzebuje efektów specjalnych, żeby zapadać widzom w pamięć. O wiele większą wagę przykłada do przyglądania się ludziom i ich relacjom, które dopiero wzięte pod lupę odsłaniają to, co niewidoczne na pierwszy rzut oka, niż epatowania tanią sensacją. W tej opowieści ważna jest dla niej nie tyle sama choroba i jej fizyczne  objawy, co odpowiedź na pytanie o przyczyny i - idąc dalej - skutki uzależnienia.

Jeśli ktoś idąc do kina spodziewał się tak mocnych wrażeń jak w Boisku bezdomnych Kasi Adamik, Wszystko będzie dobrze Tomasza Wiszniewskiego czy Pod mocnym aniołem Wojciecha Smarzowskiego, będzie naprawdę zawiedziony. W Zabawie zabawie nie ma alkoholowych ciągów, mieszkań ograbionych z przedmiotów, które sprzedano by kupić najpodlejszy spirytus, wymiotów, defekowania pod siebie i tego całego zeszmacenia, które kojarzą się ze stereotypowym obliczem "prawdziwego alkoholika". Nie zobaczymy tu bohaterów, którzy z powodu swojej choroby sięgają absolutnego dna, pod którym nie ma już absolutnie nic, no chyba że śmierć z przepicia. Samoistnie narzuca się skojarzenie z głośną, znakomitą zresztą, autobiograficzną książką Najgorszy człowiek na świecie popularnej kiedyś dziennikarki muzycznej Małgorzaty Halber, w którym przyznała się do własnego alkoholizmu. Tłumaczy w niej między innymi, że mityngi Anonimowych Alkoholików to jedne z bardziej demokratycznych miejsc na świecie: można na nich spotkać zarówno bezrobotnego pracownika fizycznego, jak i szykowną panią prezes dużego banku. Zresztą alkoholizm w wydaniu kobiecym jest jeszcze większym społecznym tabu niż męski i często różni się od tego, do jakiego zostaliśmy przyzwyczajeni dosłownymi obrazami filmowymi czy anegdotami żywcem wyjętymi z awanturniczej literatury, choćby tej w wykonaniu Charles'a Bukowskiego.

Opisywane przez Dębską historie trzech kobiet dzieją się w zadbanych, stylowych wnętrzach, na nadwiślańskich imprezach czy oficjalnych rautach dla elity. Każda z nich nie pije ani podłej wódki ani własnych perfum, gdy niczego innego nie ma już w pobliżu. Sączą za to drinki (zbyt mocne) i wino (zbyt dużo) podczas spotkań przy stole, ewentualnie dwie pięćdziesiątki (wychylone zbyt szybko w przypadkowym barze), ale nigdy w sposób, który kończy się "urwaniem filmu" i niepamięcią minionych zdarzeń. Gwałt na jednej z nich to najmocniejsza scena tego filmu, reszta zła dzieje się tu jakby niepostrzeżenie i po cichu.

I chyba właśnie to jest w tym wszystkim najstraszniejsze.

Anna Solak

  • "Zabawa zabawa"
  • reż. Kinga Dębska