Kultura Poznań.pl

Film

opublikowano:

PROSTO Z EKRANU. Dlaczego istnieje raczej coś niż nic?

"Skąd wzięła się przestrzeń i czas? Dlaczego istnieje raczej coś niż nic? Nauka nie zna odpowiedzi na te pytania. Niektóre religie znają". Mniej więcej tak zaczyna się opowieść o tym, skąd wzięła się materia, wszechświat, planeta Ziemia, a w konsekwencji my sami. 

.
fot. materiały dystrybutora

To nie jest film przyrodniczy. Ani naukowy. Ani tym bardziej fabularny. To wypadkowa wszystkich trzech, dość oryginalna zresztą w treści i w formie. Podczas dwugodzinnego seansu zostajemy bowiem wprost zasypani naukowymi faktami na temat powstania materii u zarania dziejów, jej stopniowego przekształcania się w planety, gwiazdy i inną kosmiczną - no właśnie - materię. Mniej więcej w połowie koncentrujemy się na rozwoju organizmów żywych (w tym człowieka), a kończymy na futurologicznych wizjach świata przyszłości, w których nie ma już żywych ludzi, są za to gigantyczne bazy danych i samoreplikujące się maszyny, które je obsługują. Brzmi przytłaczająco? W istocie tak jest, lecz trudno traktować to jako zarzut pod adresem twórców "Photonu", którzy jak na kinowe ograniczenia czasowe i tak sprawnie skondensowali całą dostępną nam obecnie wiedzę.

W roli swoistego przewodnika-narratora występuje tu pewien antypatyczny naukowiec, będący połączeniem postaci noblisty Richarda Feynmana oraz wybitnego polskiego psychiatry, Antoniego Kępińskiego. Ma twarz i głos Andrzeja Chyry, ale jego cechą charakterystyczną jest dystans, prawdopodobnie wynikający z natury i złożoności zagadnień, jakimi zajmuje się w swojej zawodowej pracy. Chyra w roli naukowca, z pewnego rodzaju pobłażliwością odpowiadającego na dociekliwe pytania młodej dziennikarki, to postać tyleż samo przerysowana co możliwie autentyczna. Jego zgryźliwość podlana sarkastycznym sosem jest jednak na tyle zabawna, że stopniowo nawet zaczynamy go lubić. Tym bardziej, że pewne uproszczenia myślowe, jakich na bieżąco dokonuje opowiadając historię wszystkiego, z pewnością przydadzą się niewprawnemu wędrowcowi po świecie atomów i kwarków.

Na szczęście im bliżej pojawienia się człowieka w tej opowieści tym łatwiej. Część widzów z pewnością najbardziej doceni fragmenty, w których twórcy filmu drobiazgowo wyjaśniają moment poczęcia dziecka (tu uwaga jedynie na mocne zdjęcia przedstawiające przypadki, w których "coś poszło nie tak"!) i mechanizmy działania ludzkiego mózgu. Wszystko to na przykładzie zwykłej polskiej rodziny, w której chory na Parkinsona Wojciech obserwuje leżącego na stole arbuza, a jego żona Emilia w tym czasie robi na drutach, licząc oczka. Jest więc o tym jak zapamiętujemy, jak śnimy, jak działa nasza wyobraźnia i w jaki sposób podejmujemy decyzje. Wytchnienie dla naszego mózgu jest jednak tylko chwilowe, bo zaraz znów musimy wytężać wyobraźnię, podążając za wybiegającymi w daleką przyszłość wizjami rozwoju, w których internet nie jest już tylko narzędziem jakim posługuje się człowiek. Jest powietrzem, którym człowiek oddycha. W ogarnięciu tego wszystkiego umysłem bardzo pomagają stworzone specjalnie na potrzeby tej produkcji wizualizacje i lekki ton narratora, ale moja dobra rada jest taka: przed pójściem na seans koniecznie powtórzcie sobie lekcję fizyki.

Anna Solak

  • "Photon"
  • reż. Norman Leto