Kultura Poznań.pl

Kultura

opublikowano:

ETHNO PORT. Polak, Węgier, dwa bratanki

Kiedyś jeden z muzykantów powiedział mi, że w muzyce najważniejsze jest to, by umiała porwać do tańca. Żeby każdy, niezależnie od wieku, umiał się w niej odnaleźć. Musi być to zatem muzyka, która wyzwala naturalną radość i nie pozwala na obojętne stanie w miejscu wobec gry muzykantów. W transowych rytmach oberkowych i mazurkowych tańczyli mali i duzi wraz z polską kapelą Wowakin, a do węgierskich czardaszów porwał zespół Muzsikás, który zachwycił publiczność.

.
Wowakin, fot. materiały CK Zamek

Wowakin już od pierwszych wygranych dźwięków zabrał wszystkich do krainy zamaszystych oberków, a także ukołysał lirycznymi kujawiakami. Słychać było w tej muzyce grę wiejskich muzykantów zarówno Radomszczyzny, jak i Kielecczyzny. W niekończącą się opowieść przeszłości zabrały publiczność stare melodie od Piotra Gacy czy Tadeusza Jedynaka. I można by w tym momencie powiedzieć, że to kolejne młode pokolenie, które jeździ na wieś i uczy się od wiejskich muzykantów, przyjmując in extenso ich melodie. Jednak w muzyce Wowakinu można znaleźć własną kreację brzmieniową, która uwydatnia się poprzez wprowadzenie instrumentów spoza polskiej tradycji ludowej. I tak oprócz skrzypiec, akordeonu czy bębnów, słyszymy między innymi banjolele czy kalimbę. W grze Wowakin słychać naturalność wsi i granie nie tylko dla zgromadzonej publiczności, ale również dla siebie. To tak, jakby przenieść się w czasie, usiąść w wiejskiej chałupie i zasłuchać się w grze muzykantów, którzy ogrywają najbardziej zamaszyste i rozwirowane oberki, gdzieś daleko od zgiełku miasta.

Muzsikás - kolejny z piątkowych gości - to zespół bardzo oczekiwany na tegorocznym Ethno Porcie. Nie ma się temu co dziwić, gdyż zespół z czterdziestopięcioletnią tradycją, jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych formacji folkowych na Węgrzech. Ich muzyka to muzyka improwizowana, przekazywana z pokolenia na pokolenie. Sięgająca tradycji różnych regionów Węgier ze szczególnym uwzględnieniem wschodniej części - Transylwanii. Tradycyjna, a jednocześnie pełna śmiałych i nieoczywistych interpretacji. To wreszcie muzyka dialektyki wyśmienitych muzyków, którzy w swojej grze zatracają nie tylko siebie, ale zaczarowanych niesamowitą grą entuzjastów folkloru. Poza klasycznym zestawieniem skrzypiec, altówki i kontrabasu na scenie pojawiają się także: stary węgierski flet czy trzystrunowa kontra, na której gra się poprzez uderzanie w struny specjalnym kijkiem, zamiast pocierania smyczkiem. Wyśmienici instrumentaliści (najlepszy skrzypek i kontrabasista jakich miałam okazję słyszeć wśród muzykantów ludowych!) oraz barwne komentarze kontrabasisty, sprawiły, że w Sali Wielkiej nie było osoby, u której nie pojawiłby się uśmiech, oszołomieni wygrywanym przez instrumentalistów uniwersalnym pięknem tradycji Siedmiogrodu. Bliskie stawały się karpackie melodie, w których słychać echo podhalańskich zbójnickich, puste kwinty basu i zamaszystość brzmienia góralskiej kapeli. I choć genialna muzyka kwartetu stanowiła punkt centralny tego wieczoru, to zachwycali także młodzi artyści - laureatka węgierskiego konkursu dla najlepszej folkowej śpiewaczki, jak i najlepszy węgierski tancerz ludowy. Niesamowity biały głos śpiewaczki subtelnie dialogował z akompaniamentem kapeli, która na chwilę stawała się tylko zachwycającym tłem. To właśnie ta młoda dziewczyna podbiła wszystkie serca naturalnością, swobodą muzyczną i wdziękiem. I choć dla mnie to ona była największą ozdobą Muzsikás, to wśród zgromadzonych, furorę zrobił tancerz, który popisywał się umiejętnościami tanecznymi: wyskakując, wirując czy tańcząc klepanego.

Co zachwyca nas, "miastowych", w ich "wiejskiej" muzyce? Z pewnością jej naturalność i niczym niewymuszona radość płynąca z każdego dźwięku. Ludzie często pytają mnie, co widzę w muzyce ludowej granej przez wiejskich muzykantów. Odpowiedź jest zawsze jedna: piękno i szczerość. Piękno niewymuszonych chwil i dźwięków oraz szczerość muzykantów, dla których wystarczy jedno spojrzenie, aby poddać się nieskończonej improwizacji wiejskiej muzyki. I to właśnie ta wspólna dialektyka gry muzykantów zachwyciła tłumnie zgromadzoną publiczność CK Zamek podczas drugiego dnia festiwalu Ethno Port.

Katarzyna Nowicka   

  • Ethno Port - koncert: Wowakin i Muzsikás
  • CK Zamek, Sala Wielka
  • 8.06

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2018