Kultura Poznań.pl

Kultura

opublikowano:

Chodźcie, kupujcie, powiemy wam coś ważnego

- Ludzie dzielą się rzeczami, ale też opowieścią o nich - mówi Joanna Pańczak, członkini oddolnej inicjatywy Poznańska Garażówka.

.
Polsko-jemeńska wyprzedaż garażowa w trakcie Malta Festival Poznań 2018 (fot. Klaudyna Schubert)

Dla kogo jest Poznańska Garażówka?

Dla ludzi takich jak my, mających marzenia, ambicje, chcących żyć bez permanentnego strachu, dbających o przyszłość swoich dzieci, a pozbawionych takiej możliwości przez sytuację konfliktu zbrojnego czy reżimu. Chociażby dla Ahmeda, 16-latka z Afganistanu, który stracił najbliższą rodzinę. Marek Durski, były tenisista odwiedzający obozy i organizujący w nich zajęcia sportowe, poznał go w obozie Moria na Lesbos. Stara się dla Ahmeda znaleźć szkołę filmową, w której mógłby rozwijać swój niezwykły talent i spełnić marzenie - zostać reżyserem. Nasza pomoc wiązała się dotąd m.in. z opłaceniem czynszów dla syryjskich rodzin, które schroniły się w Libanie, z zakupem sprzętu medycznego dla szpitali w Jemenie, z remontem biurowca-pustostanu w Atenach, który jest tymczasowym domem dla uciekających przed wojnami. Staramy się opowiadać o różnych sytuacjach, które spotykają  uchodźców i uchodźczynie z różnych stron świata. Nie pomagając im, łamiemy prawa człowieka...

Garażówek było dotąd sześć. Od początku planowaliście cykl?

Chyba nie... Zaczęło się od tego, że wiosną 2017 roku przyszły do mnie Asia Stankiewicz z Lucyną Marzec i zapytały, czy Fundacja Malta chciałaby się włączyć w organizację wyprzedaży garażowej. Wcześniej Lucyna  współorganizowała w Domu Tramwajarza akcję Tańczymy dla Syrii: uczestnicy wpłacali parkietowe, które przeznaczone było na rzecz uchodźców. Asia  zainicjowała zbiórkę pieniędzy na pomoc mieszkańcom obozu w Nea Kavala - From Poznan With Love. Pomysł na garażówkę przywiozła z Warszawy, gdzie polscy aktywiści zorganizowali podobne wydarzenie wspólnie z Syryjczykami. Tam było jednorazowe, w Poznaniu stało się cykliczne.

Od początku angażowało się wiele osób z oddolnych inicjatyw: From Poznan With Love, Humans of Aleppo, tańczące dziewczyny, Lepszy Świat, Poznańskie Stowarzyszenie Lokatorów. Wykorzystaliśmy infrastrukturę Festiwalu Malta na placu Wolności i włączyliśmy w program garażówki kilka wydarzeń festiwalowych, które przyciągnęły kolejnych uczestników. Były spektakle, warsztaty, debata. Wyprzedaż miała trwać trzy godziny, trwała ponad cztery. Zebraliśmy 15 tys. zł. Poczuliśmy moc, a wiedzieliśmy, że potrzeb jest dużo więcej. Decyzja o kolejnej garażówce była oczywista.

Ja dotarłam dopiero na edycję świąteczną. Z punktu widzenia odwiedzającego garażówkę wygląda to tak: za pieniądze wrzucone do słoika dostaje się bony, które wymienia się na rozmaite przedmioty.  

Źródeł zasilania słoików jest kilka. Zapraszamy wydawnictwa, przedsiębiorców, instytucje kultury, które przekazują nam bilety i gadżety. Mamy zawsze jedno stoisko z gastronomią, z edycji na edycję coraz większe. Najpierw sprzedawaliśmy same ciasta od restauratorów, potem zaczęliśmy robić kawę i niesłodkie jedzenie. Często zgłaszają się do nas artyści i artystki ze swoimi pracami. Najważniejsi są dla nas mieszkańcy i mieszkanki Poznania, zachęcamy ich do przychodzenia z niepotrzebnymi im już przedmiotami. Każdą wyprzedaż organizujemy w innym miejscu, często przy okazji dużych wydarzeń, jak Malta, wystawa Fridy czy Targi Sztuki UAP.

Z garażówki na garażówkę coraz więcej osób pisze do nas w tzw. międzyczasie. Niektórzy weszli już w taki tryb, że gdy robią porządki w domach, automatycznie myślą o nas i odkładają rzeczy. Mnie to wzrusza. 

W kupowaniu można się zatracić, łatwo przyjść na garażówkę, upolować coś fajnego i tyle. A my chcemy też dotrzeć do świadomości ludzi. Równolegle z pomocą finansową ważne jest dla nas informowanie. Regularnie śledzimy doniesienia o sytuacji uchodźców, część z nas wyjeżdża na wolontariat do obozów, część prowadzi warsztaty edukacyjne dla dzieci albo spotkania przy parafiach, Kaśka Czarnota z Instytutu Socjologii UAM prowadzi badania m.in. o ekonomicznym wyzysku migrantów, zarabianiu na ich sytuacji. Zawsze mamy przy sobie ulotki, wskazujemy inne źródła, dzielimy się własnymi historiami. Zebrane pieniądze zwykle zawozimy osobiście. Oczywiście koszty transportu i noclegów opłacamy z własnej kieszeni.

Wielu ludzi wciąż ma problem z korzystaniem z używanych rzeczy. Na garażówce klientów nie brakuje. Może każdy ma w głowie, na jaki cel idą pieniądze?

Mnóstwo ludzi wrzuca do puszki stówę lub dwie i dopiero wtedy wchodzi między stoiska. Na koniec często zostają z niezrealizowanymi bonami. Są też tacy, którzy najpierw sprawdzają, co jest na straganach, a dopiero potem wymieniają gotówkę na tyle bonów, ile potrzebują na upatrzoną rzecz. Ale są i tacy, którzy targują się o każdą złotówkę.

Ale może wracają potem do domu i mówią: "Ale fajną rzecz kupiłem okazyjnie, warto wspierać uchodźców!"

Możliwe. Na pewno zdarza się też odwrotna sytuacja. Ludzie, którzy na co dzień stronią od zakupów, podkreślają, że to jedyny moment, gdy można z czystym sumieniem kupować. Na pewno przekrój przychodzących jest bardzo szeroki i taki był nasz cel, są także przypadkowi przechodnie. 

A sprzedawcy to?

Nasi przyjaciele, rodziny i coraz więcej ludzi zupełnie z zewnątrz, którzy gdzieś o nas usłyszeli, przeczytali. O, choćby dzieciaki ze szkoły specjalnej nr 101. Podzieliły się częścią swoich materiałów. Sprzedawały pisaki, kredki, bloki.

Ludzie dzielą się rzeczami, ale też opowieścią o nich. Na jednej edycji był chłopak, który wyprzedawał przedmioty ze swojego dzieciństwa. Po raz pierwszy był na garażówce w kwietniu, spodobało mu się, stwierdził, że też chciałby coś dać od siebie. Dzielił się samochodzikami, starymi komiksami, koszulką znanego piłkarza. Jest już po trzydziestce, więc te rzeczy miały ponad 20 lat. Zebrał dużo pieniędzy, choć były to tylko drobiazgi.

Organizując garażówki, myślicie też o tym, że to dobre dla Ziemi? Bo przedłuża życie rzeczy.

Właśnie dlatego tak lubimy garażówkę. Ma ona nadrzędny cel - pomoc uchodźcom i uchodźczyniom - ale już na drodze do jego realizacji kryje się dużo dobra. Propagujemy ideę wymiany, promujemy instytucje kultury. Przy okazji wyprzedawania swoich przedmiotów możemy opowiadać ich historie i w ten sposób poznawać się jako poznaniacy, poznanianki.

Ludzie lubią kupować, szukać bibelotów, można im powiedzieć: Hej, wy coś kupicie, a my wam przy okazji opowiemy coś ważnego.

Niezwykłą wartością jest to, że znalazło się kilka osób, które chcą się dzielić swoim czasem, wiedzą i kompetencjami i organizować garażówki. Bez stałej ekipy, z którą lubimy wspólnie spędzać czas, nic by się nie udało. Od początku świetnie się dogadywaliśmy i czuliśmy wspólną misję. Kolejne garażówki w przygotowaniu. Zapraszamy do dzielenia się dobrem!

rozmawiała Natalia Mazur

* Joanna Pańczak - socjolożka, teatrolożka, kuratorka programu społeczno-artystycznego Generator Malta w ramach Malta Festival Poznań, a także działań edukacyjnych w Fundacji Malta. Członkini oddolnej inicjatywy Poznańska Garażówka. Pomysłodawczyni i autorka programów Akademii Miasta - kursu dla artystów, aktywistek i architektów. Współautorka m.in. serii wielkoformatowych wierszy na poznańskich murach "Poezja jest tym, co rodzi się z życia" oraz strony do projektowania miasta digi-dizajn.pl.

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2019