Kultura Poznań.pl

Kultura

opublikowano:

ANIMATOR. Ruszam się, więc jestem

Obok sekcji konkursowej, filmów pełnometrażowych i koncertów, organizatorzy Animatora zamieścili w programie cykl retrospektyw twórców z różnych części Europy. W środę widzowie mogli zapoznać się z dorobkiem czołowego holenderskiego artysty - Gerrita van Dijka.

.
fot. Łukasz Babst

Przed seansem Gerben Schermer powiedział kilka słów na temat życia i poglądów artysty. Odkąd Gerrit van Dijk zainteresował się animacją - a było to dopiero w latach 70, ponieważ wcześniej spełniał się jako malarz - nieustępliwie walczył o równowartość tej formy sztuki z innymi metodami autorskiej ekspresji. Pracował nad poszukiwaniem własnego języka, jednocześnie działając na rzecz Instytutu Filmów Animowanych w Holandii. Jego filmy cenione były za granicą, o czym świadczą przyznane mu nagrody, m.in. Złoty Niedźwiedź wręczony podczas berlińskiego festiwalu filmowego w 1989 roku.

Do prezydenta Jamesa Earla Cartera - podpisano Gerrit van Dijk

Van Dijk interesował się polityką w zakresie społecznym, dlatego często nawiązywał do niej w swoich animacjach. Jego filmy mają pod tym względem wymiar uniwersalny, nieczęsto odnoszą się do lokalnych wydarzeń, lecz zawierają odniesienia do znanych globalnie, precyzyjnych momentów w historii. Z tego powodu jego filmy są dziś równie czytelne, co w momencie ich tworzenia. Zakładam jednak, że wrażenie to wynika z doboru odpowiednich na okazję Animatora filmów.

Jedną z animacji zwróconych w stronę narodowej polityki była z pewnością Butterfly R.I.P, stanowiąca krytyczny komentarz lub nawet ideowy manifest wobec nadmiernej industrializacji w Holandii. To niespełna czterominutowa animacja, w której latający po łące motyl stopniowo traci swoją przestrzeń przez pojawiające się coraz liczniej zdjęcia wieżowców. Ostatecznie owad staje się naściennym trofeum uwięzionym w szklanej gablocie. Można zauważyć, że omawiany w tym dziele problem jest rozpoznawalny również w innych częściach świata, dlatego odczytanie problematyki utworu jest dostępne dla większości widzów.

Animacja Jute: Letter for Carter prawie całkowicie złożona jest ze słów dyktowanych przez narratora. Treścią wypowiedzi, a właściwie listu, jest apel wystosowany do amerykańskiego prezydenta przez van Dijka oraz innych artystów w sprawie zniesienia wyroku ograniczenia wolności dla czarnoskórej Dessie Woods, która w obronie przed gwałtem zabiła swojego oprawcę. Według van Dijka, ofiara uznana została za agresora przez uprzedzenia na tle rasowym i seksualnym. W przypadku tej animacji artysta wyraził swoje stanowisko w sposób dosłowny i nie podlegający spekulacjom, ponieważ oznaczony został imiennym podpisem autora.

Inne animacje pozostawiły więcej niedopowiedzianych miejsc. Van Dijk był przeciwnikiem sportu, jak zaręczała zaproszona na Q&A producentka i żona holenderskiego artysty - Celia van Dijk. Według niej animator widział krzywdzącą rolę sportu w życiu społecznym, co przedstawił w filmie Sportflesh. Również w jego wielowątkowym filmie A good turn daily można wychwycić ten wątek.

Wspomniana animacja jest jednym z ciekawszych filmów zaprezentowanych podczas retrospekcji. Celia van Dijk zdradziła, że powodem powstania tego filmu była potrzeba zwrócenia uwagi na problem niechęci młodych ludzi do niesienia pomocy innymi. W moim odczuciu mógł to być jednak wyłącznie pretekst do poruszenia znacznie bardziej rozbudowanej kwestii, jaką jest relacja człowieka z wojną, przemocą, pacyfizmem oraz naturalnymi przemianami społecznymi i kulturowymi. W filmie tym możemy zaobserwować ujęcia przypominające sceny ze znanych filmów, ówczesnych reklam, ale też egzekucje wojenne, czy wybuchy bomb atomowych. Ta bardzo dynamiczna, wysokobudżetowa animacja, staje się opowieścią o współczesności reżysera.

Sekwencje skojarzeń

Van Dijk był artystą, który do końca pozostał wierny ręcznym technikom konstruowania animacji, mimo dostępu do popularnych metod komputerowych. Lubił eksperymentować i stale poszukiwał nowych sposobów wypowiedzi artystycznej. Część z jego prac opiera się na technice kolażu, w której rysunki łączą się ze zdjęciami uchwyconymi przez kamerę. Inne z kolei są w całości, lub znacznej części rysunkowe.

W większości animacji, jakie mogliśmy zobaczyć na festiwalu, akcja nie była prowadzona linearnie ani komentowana przez któregoś z bohaterów lub głos z offu. Siła przekazu van Dijka wynika z inteligentnie przedstawionej idei, która nie potrzebuje wsparcia fabularnego.

W wielu filmach narracja rozgrywa się wielopoziomowo, co w tym wypadku oznacza, że pomimo pewności co do dominującego wątku lub sytuacji animacyjnej na pierwszym planie, w tle lub na krawędzi kadru ukazywane są zupełnie inne zdjęcia albo rysunki. Warto zachować czujność, ponieważ te zaskakujące, pozornie niepasujące do siebie elementy, można odczytywać jako dopełnienie omawianej kwestii. Powtarzającym się w animacjach Gerrita zabiegiem były przekształcenia postaci lub obiektów w zupełnie inną formę, bazujące na zasadzie podobieństw kształtów lub skojarzeń. Sekwencje obrazów przenikały się wzajemnie, doprowadzając niejednokrotnie do zaskakujących rozwiązań animacyjnych. Szczególnie widoczne było to w filmie Quod libet, w którym metaforyczne ujęcia nieustannie przenikały się z intuicyjnymi interpretacjami seksualnymi. Owoce, butelki, zwierzęta zmieniały się w genitalia lub sceny stosunku płciowego. W filmie tym panuje żart i przesada w splocie skojarzeń oraz intensywności erotycznych scen. Hipnotyzująca płynność zmieniających się kształtów zachęcała widza do udziału w procesie przemian, poprzez snucie domysłów na temat kolejnych przekształceń.

Podobna konwencja zastosowana była także w rysunkowym filmie Pas a deux, w którym tancerz i tancerka co chwilę zmieniali się w inne osoby znane z historii, sztuki lub popkultury. Zaczynając od tanga wykonywanego przez Betty Boop czy Myszkę Miki, następnie przechodząc do van Gogha, Marylin Monroe czy Supermana próbujących swych sił w rock'n'rollu, animacja kończy się na popisach umiejętności break dance'owych Papieża i Wenus z obrazu Botticellego.

Jako osoba dobrze wykształcona i mocno związana ze sztuką, van Dijk w swoich filmach lubił nawiązywać przede wszystkim do kanonu dzieł malarskich. We Frieze frame obrazy dawnych mistrzów zostają ożywione, po to by zastygnąć w pozie znanej z innego płótna, a tym samym przeobrazić się w postać z niego pochodzącą.

Ruszam się, więc jestem

Ostatnim wątkiem zasługującym na uwagę jest poruszana przez van Dijka kwestia życia prywatnego i autotematyzm. I move, so I am jest tytułem animacji, w której bohater (zapewne alter ego reżysera) nieustannie rysuje i zmazuje samego siebie. Jego ciało zostaje poddawane ciągłej edycji, podczas gdy w tle można zauważyć rozmaite, zmieniające się sceny z życia. W moim odczuciu jest to komentarz wobec własnej pracy i pasji, rodzaj deklaracji, przez którą autor definiuje swoją twórczość i własną wizję artysty.

Janneke jest z kolei filmem odnoszącym się do prywatnego życia animatora. W pierwszej części animacji obserwujemy subtelnie przedstawioną scenę aktu seksualnego. Celia van Dijk, zdradzając kulisy powstania tego filmu, powiedziała, że dla celów artystycznych zatrudniona została para aktorów, która na szklanej podstawie odgrywała stosunek płciowy, po to by następnie ich ruch został oddany za pomocą rysunku. Owocem animowanej miłość była tytułowa Janneke, będąca w rzeczywistości córką artysty.

Animacje van Dijka są dziś bardzo aktualne, nie tylko dzięki kwestiom w nich poruszanych, ale również dzięki sposobowi przedstawienia treści. Oczywiście archaizm stosowanych metod jest wyczuwalny, ale zdaje się, że mimo to dawne techniki nadal działają na widownię i poruszają starannością wykonania. Tym co szczególnie zasługuje na docenienie, jest ponadprzeciętna wrażliwość i czujność animatora na kwestie społeczne oraz jego umiejętność obrazowania humanistycznego aspektu współczesności. Van Dijk z odwagą i spostrzegawczością badał człowieka i świat, który go otacza. Retrospektywa tego holenderskiego twórcy stanowi ciekawe dopełnienie pomysłu prezentowania nowej animacji holenderskiej, którą można było obejrzeć dzień wcześniej podczas tegorocznego Animatora.

Julia Niedziejko

  • Gerrit van Dijk. Retrospektywa
  • Kino Muza
  • 11.07

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2018